2016-10-27

Test Ekspresów Przelewowych Marco by Marcin Rzońca

Do niedawna ekspres przelewowy kojarzył się albo z typowo amerykańskimi, filmowymi barami przy
autostradzie, gdzie kelnerka co chwilę dolewała kubek do pełna, albo z niewielkimi sprzętami do
domu, zaparzającymi paskudną lurę. Na przestrzeni lat obraz odrobinę się zmienił, w pewnej mierze
dzięki ekspansji ręcznych metod przelewowych takich jak drip czy chemeks. Te metody, przy użyciu
dobrej jakości kaw, dają doskonały, czysty napar, zachwycający miłośników kawy. Wszystko dobrze,
dopóki mówimy o kawie robionej z pietyzmem, w zaciszu domowym, w niewielkich ilościach. W momencie,
kiedy mamy czas na celebrację całego, pięknego procesu. A co w momencie, kiedy jesteśmy w warunkach
biurowych, gdzie chętnych na kawę jest wielu bądź prowadzimy kawiarnię, gdzie szybko trzeba wydać
sporą ilość czarnych kaw?

Niedawno pisałem o kawie w biurze, wspomniałem tam, że dobrą propozycją jest ekspres przelewowy
odpowiedniej jakości. Standardowe maszyny, typu Moccamaster, Wilfa czy Bonavita są w stanie
przygotować około litra – półtora kawy. W sam raz dla całej rodziny czy niewielkiego działu w biurze.
A co jeśli potrzeba więcej? Na przykład 2,2 litra?
Trzeba sięgnąć po profesjonalne, gastronomiczne rozwiązania. Ekspres przelewowy Marco BRU F60M
to właśnie przedstawiciel tej klasy. Patrząc na tę potężną kolumnę, wysoką na ponad pół metra,
z industrialnym designem raczej nie przystającym do prostych, białych, współczesnych kuchni,
od razu widać z czym ma się do czynienia. Ostatnio Bean Brothers uraczyło moją kuchnię na pewien
czas takim okazem.

Industrialna prostota
Marco BRU F60M to profesjonalny ekspres przelewowy, którego jedynym zadaniem jest przygotować dużą
ilość kawy na raz. Tylko tyle i aż tyle. Konstrukcja jest do bólu prosta. W górnej części znajduje się
klapka zasłaniająca duży otwór, przez który wlewa się wodę do zbiornika (wersja F60A posiada możliwość
podpięcia bezpośrednio pod źródło wody i jej automatyczny pobór). Poza tym, jedynym ruchomym elementem
jest wysuwany, plastikowy drip, do którego wkłada się papierowy filtr i wsypuje kawę oraz przycisk
włączania ekspresu. I tyle. Jest też miejsce, żeby postawić termos, do którego będzie spływała kawa
(termos nie jest elementem zestawu – trzeba zakupić osobno).Żadnych ozdób, udziwnień, dodatkowych funkcji.

Bolączką tanich, byle jakich ekspresów przelewowych były od zawsze dwie rzeczy – zbyt gorąca woda używana
do parzenia oraz beznadziejny system polewania kawy – w jeden punkt. W efekcie woda przewiercała się przez
środek zmielonej kawy, pozostawiając resztę niedoparzoną. W obecnych ekspresach dobrej jakości te problemy
są już wyeliminowane w mniejszym lub większym stopniu. Podobnie jest tutaj. Marco BRU F60M ma mądrze
zaprojektowany prysznic, który równomiernie i po całej powierzchni zmielonej kawy rozprowadza gorącą wodę.
Dzięki temu nie ma ryzyka, że kawa będzie w pewnych partiach przeparzona, a w innych niedoparzona.
Jest to bardzo ważne dla końcowego efektu w filiżance. Drugim czynnikiem, niemniej ważnym, jest temperatura.
Po kilku minutach od włączenia ekspresu, woda jest gorąca i zaczyna partiami wydobywać się przez prysznic.
Według moich pomiarów, tuż przy prysznicu woda osiąga temperaturę w okolicach 86-88 stopni, co jest
wynikiem bardzo optymalnym do parzenia kawy, niezależnie od tego, czy użyjemy jakiś lżejszych, jaśniejszych
singli czy blendów o nieco cięższym profilu.

Na długo
Ilość kawy mierzona w litrach jest czasami dość ciężka do rozdysponowania od razu. Konferencje, kawiarnia,
hotelowe śniadanie… To miejsca, gdzie Marco BRU F60M sprawdzi się bardzo dobrze, jednak jego funkcjonalność
będzie mocno ograniczona bez dobrego termosu, do którego spłynie cała zaparzona kawa i będzie ona mogła swobodnie
stać nawet przez kilka godzin nie tracąc swoich właściwości smakowych. Jak wspomniałem kilka akapitów wyżej,
termos dedykowany do tego ekspresu jest sprzedawany osobno. Warto jednak dokupić ten element zestawu.
Termos ma pojemność 2,2 litra. To solidna konstrukcja i jednocześnie bardzo wygodna. Jego wymiary są tak dostosowane,
by dokładnie wpasował się pod wylot drippera, z którego leje się zaparzona kawa. Po całej operacji termos szczelnie
zamyka się i przy pomocy uchwytu można go przenieść w dogodne miejsce – na przykład w okolice baru w kawiarni
bądź do hotelowej restauracji, na szwedzki stół. Świetnym pomysłem jest obrotowa podstawka termosu. Wiadomo,
jak to jest, kiedy sporo osób chce się dostać do kawopoju. Każdy sięga z innej strony, chce nieco przesunąć
dzióbek termosu w swoją stronę. Tak zaprojektowana dolna część ekspresu bardzo ułatwia jego obsługę i gwarantuje,
że nagle przy obracaniu nie przewróci się. Robiąc swoje testy, termos wypełniony do połowy kawą utrzymywał optymalną
temperaturę przez około dwie – trzy godziny. Do zupełnego ochłodzenia kawy nie udało się dotrwać. Po około
czterech – pięciu godzinach po zaparzeniu, kawa nadal była letnia.

Więc?
Ekspres przelewowy Marco BRU F60M to jednoznacznie sprzęt do zastosowań profesjonalno – gastronomiczno – biurowych.
Parzenie dużych ilości kawy i prosta obsługa, którą ogarnie nawet personel przeszkolony w podstawowym stopniu,
to niewątpliwe atuty tego sprzętu. Dodatkowym smaczkiem przemawiającym na korzyść Marco jest fakt, że właśnie
te ekspresy były wykorzystywane choćby przy ubiegłorocznych Mistrzostwach Polski Cup Tasters. Parzono przy ich pomocy
kawę wykorzystywaną potem podczas zawodów. To był naprawdę niezły widok, gdy kilkanaście takich maszyn stało na
zapleczu sceny i z każdej z nich sączyły się kawy! Świadczy to więc, że tego typu sprzęt może znaleźć zastosowanie także
w zetknięciu z kawami wysokiej jakości.
Czy cena nieco ponad półtora tysiąca za sam ekspres i dodatkowych czterystu za termos jest wygórowana? W końcu
konstrukcja nie jest skomplikowana. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że jest to sprzęt rangi profesjonalnej, stricte
zarobkowej, a nie domowej, wydaje mi się, że nie. Jest to sprzęt, który szybko jest w stanie zamortyzować się
i zacząć na siebie zarabiać – prosty przykład. Wprowadzając czarną kawę z ekspresu przelewowego, zamiast americano
można podać klientowi taką kawę w ciągu kilkudziesięciu sekund, jednocześnie serwując coś dużo smaczniejszego.
Kawę robi się raz na kilka – kilkanaście godzin, a i tak nie jest to zbyt zajmujące zajęcie, bo sprowadza się do
podstawienia termosu pod dripa, zmielenia kawy i wlania wody do zbiornika. Jedyną, dość karkołomną sztuką jest czyszczenie
termosu. Trudno wsadzić tam rękę i szorować go gąbką. Lepszym rozwiązaniem jest posiłkowanie się tabletkami, jak
choćby tymi od Cafetto, których ja przy tej okazji używałem (sprawdziłem też na swoim chemeksie i V60, który
wołał o doczyszczenie z osadu od dawien dawna, a standardowe mycie nic nie dawało – polecam sprawdzić).
Także dla konkretnego grona odbiorców jest to sprzęt godny rozważenia!

Ekspres i dodatkowe akcesoria do testów użyczył sklep BeanBrothers.pl

Zapisz się

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz 30 złotych rabatu na pierwsze zakupy w sklepie internetowym*, dodatkowo będziesz na bieżąco z promocjami i nowościami.
*Oferta ważna dla niezarejestrowanych wcześniej klientów na zakupy za kwotę min 150 złotych.

x

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies . Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.